Muzeum kontra muzeum? Czy jest szansa na porozumienie?
W pierwszym tygodniu marca emocji mieszkańcom Mysłowic dostarczają nie tylko nieoświetlone ulice i brak Off Festiwalu, ale także skomplikowane stosunki w budynku mieszczącym dwa muzea, którego właścicielem jest Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.
Problem rozpoczął się w styczniu br., kiedy dyrektor Centralnego Muzeum Pożarnictwa Włodzimierz Bareła zwrócił się z prośbą (która zinterpretowana została jako nakaz) do dyrektora Muzeum Miasta Mysłowice Adama Plackowskiego o udostępnienie części wystawienniczej hali nr 4, w związku ze zbliżającym się jubileuszem 35-lecia CMP. Problem jednak w tym, że w wybranej na rocznicowe uroczystości hali znajduje się ekspozycja, której przeniesienie grozi zniszczeniem. Zbudowany z gipsowych płyt śląski familok jest konstrukcją unikalną nie tylko na skalę lokalną, ale i ogólnopolską. Możliwe, że będzie dostępny zwiedzającym jedynie do końca sierpnia. Przeniesienie grozi także figurom zespołu Myslovitz.
Stała konstrukcja została ustawiona w hali nr 4 ponieważ umowa jej najmu była podpisana do 2011 roku. Władze Muzeum Miasta Mysłowice z pewnością nie wiązałby z tą częścią budynku tak wielkiej inwestycji, gdyby były świadome, że miejsce jej ustawienia będzie odebrane.
Liczne rozmowy przeprowadzone pomiędzy dyrektorami nie przyniosły rozwiązania, a ich efektem była pisemna decyzja, wypowiadająca część wystawienniczą hali nr 4. Pomimo, że obie strony deklarują chęć współpracy i wzajemnej pomocy, do tej pory do żadnego porozumienia nie doszło.
Muzeum a muzeum..., fot. Tomasz Kusiak, m-ce24.pl
- Od początku stycznia chciałem polubownie z panem Plackowskim rozwiązać sprawę hali. Proponowałem w zamian inne miejsce, w które można przenieść ekspozycje. Oferowałem nawet pomoc w jej rozbiórce. Pan Plackowski jednak nie podejmował żadnej decyzji, nalegał na złożenie stosownych pism. Po dwóch miesiącach rozmów w końcu takie pismo złożyliśmy - mówi Dyrektor CMP Włodzimierz Bareła.
Było to pismo składające się z dwóch stron, jedna zawierała formalne wypowiedzenie, a druga wyjaśnienie, przedstawiające plany co do zagospodarowania części wystawienniczej hali w związku z jubileuszem i chęć dalszej współpracy. Dyrektor Plackowski potwierdził słowa pana Bareły, który w zamian za część hali nr 4 proponował inne miejsce w muzeum, a decyzja w tej sprawie nie została podjęta tylko dlatego, że propozycja nie została złożona w formie pisemnej.
- Pismo z wypowiedzeniem było pierwszym pismem jakie pan Bareła złożył. Wszystkie propozycje, które składał Muzeum Miasta Mysłowic były ustne. Ja jako osoba odpowiedzialna za muzeum, które należy do samorządu, nie mogę podejmować decyzji samodzielnie, bez odpowiednich dokumentów - wyjaśnia Adam Plackowski.
Dodatkowo dyrektor Muzeum Miasta Mysłowic podkreśla, że proponował udostępnić całą powierzchnię hal, w których znajdują się eksponaty MMM, na dni planowanych uroczystości. Niestety negocjacje utkwiły w martwym punkcie i sprawa skończyła się radykalną decyzją właścicieli budynku. Na skutek wypowiedzenia hali ekspozycje się w niej znajdujące muszą zostać zdemontowane do końca sierpnia, aby do 24 września hala została przygotowana na uroczystości jubileuszu.
- W hali planujemy umieścić ekspozycję złożoną z obecnych zbiorów Centralnego Muzeum Pożarnictwa jak i eksponatów przekazanych nam w depozyt. Teren poza budynkiem również zostanie zagospodarowany na rzecz jubileuszu. Będzie to niezwykle atrakcyjna niespodzianka dla dzieci i młodzieży - informuje dyrektor CMP.
A co z familokiem? W obecnej sytuacji będzie musiał zostać usunięty z hali, czego z pewnością nie wytrzyma i po prostu się rozsypie. Jednak dyrektor Muzeum Miasta Mysłowice deklaruje, że zrobi wszystko, aby nie doszło do zniszczenia cennej ekspozycji:
- Będę robił wszystko, aby dojść do porozumienia. Muzeum jest duże i do tej pory wszelkie uroczystości odbywały się bezproblemowo. Kontaktowałem się z Komendą Straży Pożarnej, jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. W przyszłym tygodniu wybiera się tam prezydent - mówi Adam Plackowski.
Wszystko wskazuje na to, że sprawa będzie miała ciąg dalszy, oby pozytywny. Mieszkańcom Mysłowic pozostaje wierzyć, że władze obu muzeów dojdą do porozumienia, a cenne eksponaty będące w zbiorach tych instytucji dalej będą cieszyć oko zwiedzających. To przecież dla nich muzea są tworzone...
Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków
skad sie ten dyrektor muzum pozarnictwa wioł?
Może ten Plackowski to emocjonalny patriota lokalny ale robi problem z rzeczy,które można załatwić.Czy ten familok z płyt gipsowych jest sprzed 500 lat,że nie da się go przenieść?Czy te figury Myslovitz też się już rozpadają,że ich przeniesienie grozi katastrofą???
Panie Plackowski,mniej emocji więcej sprytu technicznego.
Patrz Regulamin Portalu















Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil, dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.